Czyste Światło

Moje spojrzenie na doskonały związek

 
Zdecydowana większość z Nas praktycznie od “zawsze” odczuwała wewnętrzną potrzebę do stworzenia intymnej relacji z drugą osobą. Świadomie pragniemy związku opartego na wzajemnej miłości, szacunku, akceptacji – związku, w którym można by było przejawiać Swoją Boską Naturę, a jednocześnie korzystać z przyjemności, które stwarza posiadanie ciała.
 
No tak, ale nie zawsze to, czego chcemy, jest tym, co nam wychodzi! Każdy z nas ma wyobrażenia i poglądy przejęte (również telepatycznie) od rodziców, opiekunów, najbliższego otoczenia, a także z własnych doświadczeń przeniesionych z poprzednich wcieleń, o tym jak ów związek powinien wyglądać, funkcjonować i jaką role partnerzy mają w nim do odegrania. Przede wszystkim przyciągamy do siebie osoby, których wzorce energetyczne, czy wzorce przeżywania są nam już dobrze znane na bazie tego, czego doświadczyliśmy, bądź też przejęliśmy min. w okresie prenatalnym i pourodzeniowym. Ale to na pewno wszyscy już wiecie.
 
Chciałam wam tu napisać o swoich własnych doświadczeniach i refleksjach na mojej drodze do stworzenia takiego idealnego związku. Korzystałam przy tym, jak i w całym moim życiu z wielu metod, jednakże jedna stała się tu bardzo przydatna. Regresing, bo o nim mowa – jest doskonałą, a zarazem prostą i skuteczną techniką, ułatwiającą zdiagnozowanie i jednoczesne uwolnienie sie od wszelkich błędnych wyobrażeń i poglądów min. w temacie związków.
 
Odkąd rozpoczęłam swój świadomy rozwój duchowy, poczułam, że i w tej dziedzinie Bóg ma dla mnie wszystko co najlepsze. Po kilku sesjach regresingu, uświadomiłam sobie swoje pierwotne intencje i przyczyny wchodzenia w niesatysfakcjonujące mnie relacje z innymi i trzymanie sie ich. Nie miałam jednak jeszcze pojęcia, jakie są te idealne wzorce, idealny partner. Wiedziałam już jednak, że wszystkie moje dotychczasowe związki były związkami karmicznymi z przewagą wzorców przejętych od rodziców, w których grałam dzielnie role mamusi “ustawiając”, kontrolując i manipulując. Ta rola zmęczyła mnie bardzo.
 
Coraz bardziej do mojej świadomości docierało poczucie braku spełnienia w takich relacjach. Często jednak upierałam się w swoim zaślepieniu, łudząc się, że jeszcze można coś zmienić, bezskutecznie szarpiąc się i wysilając w poszukiwaniu kompromisu. I tak przez prawie całe moje dotychczasowe życie byłam w związkach z nieodpowiednimi dla mnie partnerami, w związkach, w których odgrywały sie relacje karmiczne – zobowiązania, misje i uzależnienia.
 
Kiedy afirmowałam sobie, że zasługuje na miłość, szacunek, przyjaźń, ciepło, harmonię i błogi seks w związku moja podświadomość bez większych oporów przyjęła nowy program (przynajmniej w większości). Najtrudniejsze było dla mnie zdecydować się (określić) jakiego ja chcę naprawdę partnera. Wiedziałam już, że takiego, z którym będę mogła doświadczać miłości, ciepła, przyjaźni, harmonii, spełnienia i wiele, wiele więcej…, no tak, ale co dalej?
 
Wtedy to natknęłam się na artykuł Magdy Bagińskiej “Idealne połówki” (artykuł dostępny obecnie na wortalu CUD). Był to okres, w którym już na dobre zrezygnowałam z półśrodków i byłam zdecydowana na ten najlepszy dla mnie, najbardziej odpowiedni związek. Przeanalizowałam uważnie przepis na przyciągniecie idealnego “aniołka” i z zapałem przystąpiłam do pracy…
 
Trudno mi było określić jednak, co to znaczy “idealny”. Podświadomość uważała, ze idealny to taki, który będzie spełniał wszystkie moje zachcianki i potrzeby i jeszcze będzie za to wdzięczny :) (no bo przecież to jest właśnie prawdziwa miłość). Od Wyższego Ja dowiedziałam się czegoś zupełnie innego. Zrozumiałam, że już istnieje mężczyzna, którego Wyższe Ja jest energetycznie identyczne z moim, który ma identyczne cele życiowe i duchowe, i który także znajdzie spełnienie w byciu ze mną, bez żadnego wysiłku, próby kompromisu czy innych bzdurnych, wyuczonych zachowań.
 
Użyłam przepisu i wykonywałam punkt po punkcie. Bunt podświadomości był niesamowicie wielki, począwszy od niegodności na takiego faceta, po lęki, niezasługiwania i wizje, że Bóg ma dla mnie drogę ascezy oraz wyrzeczeń, bo tylko w taki sposób najszybciej zjednam sobie Jego przychylność. Cały czas jednak trzymałam się tego, czego dowiadywałam się od swojego Wyższego Ja na temat mojego idealnego partnera i związku z nim. Wykonałam cały przepis na przyciągnięcie idealnego aniołka, zakończyłam modlitwą i… i nic.
 
Wtedy to dostrzegłam, że w mojej podświadomości istnieją kolejne opory uniemożliwiające mi zrealizowanie założonego celu. Odkryłam zachłanność na nowe doświadczenia seksualne wyrażone transem mnożenia partnerów, coś, co często towarzyszy aniołkom (szczególnie niebieskim) przez kolejne wcielenia. Moja podświadomość wręcz nie wyobrażała sobie “nudnego” seksu z jednym mężczyzną przez całe życie.
 
Wiedziałam, że zapewnienie sobie ciągłego doświadczania emocji przyjemności seksualnych było jedną z głównych intencji zejścia w materie i tworzenia związków. Postanowiłam to wykorzystać.
 
Drogą afirmacji, przekonałam moje Niższe Ja, że warto przyciągnąć do siebie “idealną połówkę” chociażby z jednego powodu – będę miała najlepszy seks pod słońcem, z najfajniejszym i najprzystojniejszym dla mnie mężczyzną :). Do tego czasu postanowiłam również zrezygnować z jakichkolwiek kontaktów seksualnych.
 
Ponownie wykonałam przepis. Tym razem bunt podświadomości już był mniejszy, ale wzrosły lęki przed spotkaniem “połówki”. Wyraźnie czułam jak z każdym dniem mój aniołek jest coraz bliżej mnie, jak z każdą sesją regresingu i modlitwą moje opory coraz bardziej topnieją...
 
W końcu upragniony sukces :) !!!
 
Po półgodzinnym szoku i niedowierzaniu, ze właśnie ten aniołek to moja “idealna polówka”, pozwoliłam sobie się w końcu do niego przytulić no i od tego momentu byłam już pewna! Trudno mi było sobie wyobrazić, że przebywanie w obecności drugiej osoby może wprowadzić mnie w taką błogość i takie rozanielenie.
 
Przy bliższym poznaniu siebie na wzajem okazało sie jednak, że nie wszystko jeszcze pasuje w 100%, ba a nawet w 90 :). Oprócz tego, ze w większości wspólnie spędzonego czasu było Nam ze sobą naprawdę cudownie, zdarzały się momenty gdzie uaktywniały się mechanizmy wzajemnego odpychania.
 
Jedną z głównych intencji mojego zejścia na Ziemie było odnalezienie “połówki” (która to jak czułam już Tu była), ale także ciekawość i chęć doświadczania emocji w ciele. Gdy Go znalazłam, zamiast jak się spodziewałam złotego aniołka promieniującego na mnie miłością zobaczyłam istotkę, która nie chciała słyszeć ani o mnie, ani tym bardziej o miłości.
 
To poczucie odrzucenia, wywarło silne piętno w mojej podświadomości, stworzyło szereg błędnych wyobrażeń i przekonań, które jedynie oddalały Nas od siebie. Spotykaliśmy się szczególnie w tych wcieleniach, które bazowały na “ciężkim” nieprzytomnym seksie, co pozwalało Nam obojgu skutecznie odcinać się od swojej Prawdziwej Natury – Boga. Byliśmy tak blisko siebie, a jednocześnie tak daleko, utrzymując “bezpieczny” dystans, aby czasem nie poczuć tego, czego wyparliśmy się w swoim zaślepieniu, a za czym tak naprawdę zawsze tęskniliśmy – Miłości.
 
Z perspektywy czasu uważam, ze przyciągnięcie “połówki” było naprawdę łatwe, biorąc pod uwagę to, ze przez wcielenia włożyliśmy mnóstwo wysiłku, by się odepchnąć. Związek z idealnym partnerem to tylko i wyłącznie same korzyści. Owszem wywala czasem i to nawet z dużą siłą, (szczególnie wzorce DDA), ale wtedy oboje wiemy, ze gramy jakieś role, nie obwiniamy się i nie pozwalamy zaślepić wyobrażeniom (przynajmniej nie dłużej niż kilka minut :))
 
Dodam jeszcze, ze mamy niewiele wspólnej karmy i z reguły patrzymy na “wywalanki” drugiej strony trzeźwo i przytomnie, nie mając potrzeby w nie wejść, za to mając możliwość inspiracji i pokazania drogi do uwolnienia. Przez większość czasu w naszych relacjach doświadczam miłości, harmonii uczuć, wzrostu energii, harmonii celów, szacunku, błogości, rozkoszy, przyjemności i wiele, wiele więcej, a wraz z poszerzeniem świadomości w osobistym rozwoju duchowym łatwiejsze się to staje.
 
Najfajniejsze jest to, ze problemy, które pojawiały się w moich poprzednich związkach po prostu rozwiązały się same. Nie muszę się już wysilać, dla nikogo poświęcać, ani nikt dla mnie, bo cele życiowe jak i duchowe, pragnienia, marzenia mamy identyczne. Czuję się naprawdę spełniona. Każdego dnia, patrzę na mojego aniołka i dziękuję Bogu, za to, że mogę się tak wspaniale bawić z Nim w tym raju tutaj, patrzę na Niego i czuję jakbym patrzyła w głąb swojej duszy, łapię Go za rękę i znowu jestem w aniołkowie.
 
Dziękuję Bogu za prowadzenie i wsparcie, Magdzie, Leszkowi, Małgosi i Markowi za inspiracje, Dosi, Grzesiowi, Wędrowcowi za pozytywne motywacje. Dziękuję sobie za otwartość... i tobie “Połówko”, że jesteś.